Lingerie.

Napisała Pani B.,

Że bieliznę damską chce.

Zwiewną nieco, na dni letnie.

Koronkowa? Byłoby świetnie.

Czy frywolna? Wdzianko skąpe!

A najlepiej, gdyby komplet.

Halka krótka? Bardzo proszę!

Takie lubię, co dzień noszę.

Niech mnie Pani źle nie widzi…

A majteczki? Stringi, figi??

Jaki kolor? W sumie zwisa…

Byle z dziurką na penisa!

Można?

We wsi niedużej,

Kilometr od Krosna,

Dyndała w kroczu

Pokaźna moszna.

Właściciel znany,

Z uwagi na rozmiar,

Imienia dwa dano:

Bożydar Radosław.

Tak – dar to boży,

A żona radosna,

W jej rękach spoczywa,

Kulka rozkoszna…

Wszak razu pewnego,

(To była wiosna),

Na drodze szczęścia,

Stanęła sosna.

Weszła jak w masło,

I zaczął się koszmar,

Spuchła fatalnie.

Niewinna moszna.

Właściciel – sknera

Chcąc szybko, po kosztach.

On samoistnie,

Tej mosznie sprosta.

Okłady robił

W rumianku i octach,

Niestety dalej,

Moszna mu rosła.

Zaczęła pęcznieć,

Rwać – bezlitosna!

Chociaż agresji

Nie było poszlak.

Dla żony nie kłopot

Ów bańka miłosna,

Od Radosława,

W pizdu nie poszła.

I teraz każda

Stara zazdrosna,

Chce by jej chłopu

Też spuchła moszna.

Więc we wsi niedużej,

Kilometr od Krosna,

Na każdym kroku,

Stanęła sosna.

Medal i on.

Zaprojektowałam medal,

Odznakę dla zwycięzcy,

Zwycięzcą jest ten,

Kto zwyciężył pierwszy:

Pierwszy pokochał

Zwierzęta świata,

I światu pomógł,

I pomaga nadal.

Nadaje głos,

Ważniejszym sprawom,

Sprawnie dryfuje

Między snem a jawą,

Jawnie wyklucza

Zło i zła przeciek,

Czynnie i dumnie,

Jest dobrym człowiekiem.

A medal wygląda,

Jak kula ziemska,

Aby pamiętać,

Że jest najważniejsza.

I nie jest ze złota,

Bo taka intencja,

Powstał po prostu,

Ze szczerego serca.

E-randka.

Pewna dzierlatka – młoda, nie – stara,

Szukała na jawie, ot z bajki księcia,

Lecz każdy książę miał budę, nie pałac,

Chwyciła się panna więc przedsięwzięcia:

Swym aparatem najnowszym, największym

Zrobiła selfie na wyspie Kreta,

Tak wyczesany krajobraz i piękny,

Umożliwiła jej fototapeta.

Pozostał jeszcze chwytliwy pseudonim,

Co to brakował tylko do szczęścia,

A, że jej profil do prawdy ma sto mil,

Nazwała się skromnie – Słodziak Dwadzieścia.

Ponadto, aby zaostrzyć apetyt,

Padła w opisie fantazja kolejna:

Wegetarianka, szczupła bez diety,

Otwarta na miłość i filuterna.

I jak grom z nieba – stos kawalerów,

Sugestie, zamiary i propozycje:

A to na spacer lub w innym celu,

Do tańca z gwiazdami, wyjazdów na misje…

Pisali do panny wciąż chętni mężczyźni,

Nie ważne jaka godzina i pora,

Łysi, wąsaci, otyli i dziwni,

Zgłosić musiała to do administratora.

Dla niej straszny ów ambaras,

Szef portalu wziął na miękko,

Sposób na ten problem znalazł

Włączył status: „CZEKADEŁKO”.

PS. Non stop czekali wszyscy faceci,

Na odpowiedź od dziewczyny,

Ona miała randkę w sieci,

Z bossem tej witryny.

Skwarka.

Kto Ty jesteś?

Jam Lachonek.

Jaki znak Twój?

Silikonek.

Gdzie Ty mieszkasz?

Ja? W solarium.

W jakim kraju?

W Lachonarium.

Czym ten kraj?

Moim upałem.

Czym zdobyty?

Kozaczkiem białym.

Czy go kochasz?

Kocham, o żesz!.

A w co wierzysz?

W lampy nowe.

Czymś dla kraju?

Dziewczę czarne.

Coś mu winna?

Oddać karnet.