Schyłek roku.

Ludwik – wzięty kobieciarz,
Mistrz podrywu – nie kłamię.
Nie spoczywa na laurach,
Zawsze ma asa w rękawie.

Ludwik ostatnio zabłysnął,
I z tego jest teraz znany,
Prawi niewiastom czułostki,
Że mają „fajne kasztany”.

Jednej wszak nie zachwycił,
Kolory nabrała czerwieni,
Ludwik oberwał z liścia…
Takie uroki jesieni.

Do „Ty”.

Ty – w kurtce dżinsowej,

Ty – w kurtce za ciasnej,

Zakasam rękawy,

Tak jak Ty. Zawsze!

Kołnierz od kurtki,

Tak fajnie Ci stał…

No – nie jednemu,

Tak stawać by chciał.

Mogłam założyć,

Też kurtkę dżinsową,

By razem w gangu

Kurtek być z Tobą.

Jednak mój kołnierz,

Jak Twój nie stoi,

Więc się obawiałam,

Że za to mnie zgnoisz…

Zużyłam krochmalu

Dwa litry i pól,

Kołnierz – ni chuja,

Nie stał jak Twój.

W tej sytuacji,

Jestem bezradna!

A może na kołnierz,

Pomoże viagra…

Twoje Linie Kolejowe

Jest taki pociąg, który SE jeździ,
Lecz wcale się przy tym nie śpieszy:
Tutaj godzinka, a tam półtorej,
Wszystkich to bardzo cieszy.

Wieczne spóźnienie, za co przeprasza,
Pani – nikt nie wie skąd.
Fakt, ona się kaja w kilku językach,
A to nie byle co.

Ów toaleta z petami wkoło,
Piwa butelka w zlewie,
Wszak tu nie fajki i browar udręką,
To stolców paleta problemem.

I tak naprawdę, gdy Pani tam z góry,
Powiada, że czekać Nam dane,
To jednostajnie dodać powinna,
Iż mamy, kurwa, przesrane.

Absolutnie.

Spotkało się późnym wieczorem,
Kilku starych Absolwentów.
Nie chcieli w tango wyruszać,
Nie chcieli też żadnych eventów.
Usiedli w ten letni dnia schyłek,
Na ławce w pobliżu szkoły,
Ażeby tak powspominać
Jakie z Nich były matoły:

Pozioma – bo taką miał ksywę
Szkarłatny boss z korytarza,
Do teraz dobrze pamięta,
Jak laskom wyrywać się kazał…

Limona – straszny łamaga,
Zaliczał największe wpadki,
I nader gorzko żałuje,
Swojej z Cytryną randki…

Żuraw – wiecznie na diecie,
Z nerkami zdrowymi na medal,
Dbał o wygląd przesadnie,
Więc słuchy chodziły, że …

Grejpfrut – cyniczny ziomeczek,
Choć często kwaśną miał minę,
Słodzić znacząco potrafił,
Od serca niejednej dziewczynie…

Istniał też pewien duet,
Z tych, co wszystko wywęszą,
I tym się właśnie parali…
Kto inny jak… Jabłko z Miętą.

Dyskusji nie było końca,
O głupich szkolnych absurdach,
Tak długo to wspominali…
Aż nagle im się film urwał.

PS. I mimo, iż podniebienie
Odrębne ma prawie każdy,
To jeden smak się nie zmienia.
Smak prawdziwej przyjaźni.