Many – many a kiosk zapchany.

Bankomat – płaczu ściana. Każda karta mu oddana czeka aż ją wessie, wpuści. Hasła nigdy nie odpuści. Wciskaj, wklepuj – cyfr on pragnie. Nie zaskoczy i nie zgadnie. Nie pamiętasz? Musisz! Weź! Dalej! Klikaj! I się strzeż! Czekaj – myśli. Kasę liczy. Klient w nerwach. Już skowyczy. Jest wypłata – magia, cud! Cieszy dusza się i lud. Buda pluje wręcz banknotem. Druga, trzecia – jota w jotę, dyszka w dychę. Pani Basia z Panem Rychem obściskują nominały, które szczęścia trochę dały. Moja buzia też radosna. Chciałbym stan konta poznać. Idę. Stąpam ku poborom… Nie minęło czasu sporo – zadymiła moja czaszka: "Toż to chyba jakaś fraszka! Boże, trzymaj mnie i ratuj – znów awaria bankomatu!"

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>