Brawurowa magia słowa.

Na chodniku w dzień słoneczny… Pieszy wrogiem, gdyż niegrzeczny: turla cielsko (tak, utrudnia) od północy do południa. Wozi kufer po asfalcie niesłychanie i uparcie. Czynnie chrzani rowerzystów, lecz nie sam – liczą ze trzystu. A Ja w skórze rowerzysty, zachowując język czysty, po stoicku (ile zdołam), chcę przemieścić me dwa koła. Z uprzejmością godną mistrza w tenże obiekt robię wystrzał: „Przepraszam bardzo!” Nie usłyszeli? Powtarzam. Dodaję też decybeli. Zero reakcji, odzewu zero, więc przypominam przygłuchym frajerom: „Halo, przepraszam! Przepraszam, halo!”. Nieustająco tę prośbą walą. Reaktywuję, popełniam dubla, jednak petycja nadal jest zgubna… W końcu krtanią na wpół obumarłą wydzieram się: „Kurwa!”.

Teraz dotarło.

I wciąż mi się śni: to be, or not to be?

Suka. Jeśli suka, to pies – jaką suką ten pies jest: champion suka, burek-suka? Czy trza rasy suki szukać? Czy to suka ze schroniska? Czy, że suka widać z pyska? Może suką jest na oko, albo suką – pieskiem spoko… Lecz co wtedy, jeśli suka, suka jest człowiekiem: z tym się rodzi, z tym dojrzewa – nie przechodzi z wiekiem. Suka wszędzie, całym ciałem: suka z pyska, suka wałem. I na oko widać – suka. Suki wtem nie trzeba szukać. Suka suką pozostanie… Zatem po co ów pytanie?

Gdy tyłek swój wożę rowerem nad morze…

Sezon w Mielnie! W Mielnie sezon: ryba, browar, morze, nierząd. Wszędzie dialog poetycki: „Duży zad i twarde cycki!”. Brąz na brązie, biel za bielą. Najebani się weselą. Magik. Indie. Zamek strachu. Dwa Lachony. Wóz bez dachu. Przy pamiątkach nic – posągi. American Hot Dog rządzi. Sztuczne mięśnie na widoku. Flirt przy wschodzie i w rozkroku. Szybka jazda wolną trasą. Wali smalcem, pachnie kasą. Chamstwo w parze z promilami – nie ma słońca, nie ma granic. Kolorowa garderoba – skromna według upodobań. Zbiórka monet w złudnej czapie. Tłum, gromada, motłoch, gapie. Gra na nerwach, gra muzyka. Jezus Chrystus w trzech językach. Niewidoczny każdy widok – Kujawiakiem ludzie idą. Idzie burza – oto znak. Czas do domu. Już. Ot tak.

Temat rzeka – definicja człowieka.

Człowiek. Człowiek od wszystkiego: człowiek, gdy bogato żyjesz i ociekasz biedą. Człowiek silny – jeśliś słaby. Miękki człek dla dobra sprawy. Człowiek słuchacz, człowiek doradca, co dostrzega i doświadcza. Człowiek widmo, człowiek stale, kiedy źle i doskonale. Człowiek śmiech, człowiek łza od słuszności i od kłamstw. Człek imprezy, człowiek stypy. Partner kaca, partner grypy. Człowiek siostra, człowiek brat. Człowiek bajzel, człowiek ład. Na boisku człek, na chacie… Oto człowiek. Oto przyjaciel.