„Przypowieść prawdziwa jak Kopciuch zbierał żniwa”.

Kopciuszek – dziewczę nieczyste,

O skażonej duszy i zapchlonej piździe.

Ubliża flaneli, że straszna z niej szmata.

Na kaflach stepuje, mopem wymiata.

Posiada trzy siostry – córki macochy.

Sprzedaje węgiel i bierze prochy.

Poznała księcia z przeróżnych bajek.

Ciżemy gubi na wielką skale.

Na strychu tresuje wróble i szczury.

Się na zegarku nie zna z natury.

Kradnie sukienki z pobliskiej pralni.

Nagminnie daje – oj daje! – w palnik.

Nie jeździ karocą – pomyka rowerem.

Mówi o sobie: ”Jestem hipsterem!”.

Gździ się z wróżbitą – starym cyganem.

Robiła to także z Simbą, z Batmanem…

Podobno wyrwała Donalda Kaczora.

Na fejsie status ma: „ zaręczona”.

Poszukiwana od Słupska po Tokio.

Kłamie bardziej niż poczciwy Pinokio.

Wciąż opowiada frywolne baśnie…

Lecz jak Czar-ek pryśnie: pięć po dwunastej.

„Pierwotny bezrobotny”.

Poszedł Biały Murzyn

W kraju szukać pracy.

Znał języków tuzin

- jak wszyscy rodacy.

 

Stanął w ów kolejce

Propo zatrudnienia,

Się nastawił wielce,

„Tutaj pracy nie ma”.

 

Słynął z twardej dupy,

Nie kapitulował,

W dalszą drogę ruszył

Dumę w kieszeń schował.

 

I stanął znów w kolejce,

Propo zatrudnienia

Zajął pierwsze miejsce

W grupie: „Do zgnojenia”.

 

Krążył po urzędach,

Czytał ogłoszenia

Wszędzie gdzie się szwendał

Słyszał: „Pracy nie ma”.

 

Zaliczył kolejek

Niezliczoną sumę…

„Chyba oszaleję!”

Wyjął z portek dumę.

 

Stracił chęć i siłę:

„Muszę abdykować,

Bo większy mam zasiłek

Niż najniższa krajowa!”

 

Poszedł Biały Murzyn

W kraju szukać pracy.

Znał języków tuzin

- jak wszyscy rodacy.

 

Stanął w ów kolejce

Propo zatrudnienia,

Się nastawił wielce,

„Tutaj pracy nie ma”.

 

Słynął z twardej dupy,

Nie kapitulował,

W dalszą drogę ruszył

Dumę w kieszeń schował.

 

I stanął znów w kolejce,

Propo zatrudnienia

Zajął pierwsze miejsce

W grupie: „Do zgnojenia”.

 

Krążył po urzędach,

Czytał ogłoszenia

Wszędzie gdzie się szwendał

Słyszał: „Pracy nie ma”.

 

Zaliczył kolejek

Niezliczoną sumę…

„Chyba oszaleję!”

Wyjął z portek dumę.

 

Stracił chęć i siłę:

„Muszę abdykować,

Bo większy mam zasiłek

Niż najniższa krajowa!”

Poszedł Biały Murzyn

W kraju szukać pracy.

Znał języków tuzin

- jak wszyscy rodacy.

 

Stanął w ów kolejce

Propo zatrudnienia,

Się nastawił wielce,

„Tutaj pracy nie ma”.

 

Słynął z twardej dupy,

Nie kapitulował,

W dalszą drogę ruszył

Dumę w kieszeń schował.

 

I stanął znów w kolejce,

Propo zatrudnienia

Zajął pierwsze miejsce

W grupie: „Do zgnojenia”.

 

Krążył po urzędach,

Czytał ogłoszenia

Wszędzie gdzie się szwendał

Słyszał: „Pracy nie ma”.

 

Zaliczył kolejek

Niezliczoną sumę…

„Chyba oszaleję!”

Wyjął z portek dumę.

 

Stracił chęć i siłę:

„Muszę abdykować,

Bo większy mam zasiłek

Niż najniższa krajowa!”


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:”";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

„O Marysi sierocie i krasnali miocie”.

Poszły Krasnoludki

Do baru za rogiem

Napiły się wódki

Leżą już odłogiem

 

Przyszła po nie Marysia,

Sierota Wam znana

Pewnie każdy słyszał

Pracowała w Stanach

 

Filmy tam kręciła

Dla dorosłych raczej

Ale zaciążyła

Z przydrożnym Apaczem

 

Do kraju zjechała

Z indiańskim bękartem

Męża szukać chciała

Na klubową kartę.

 

Kiepskie miała wzięcie:

„Chromolę to, do chrzanu!

Odszukam na fejsie

Tę bandę Karakanów!”

 

Znalazła Karzełki

Posłała zaproszenie

Przyjęły od ręki

W promocyjnej cenie.

 

Umówili się na schadzkę

Włożyła podwiązki

„Zamiast randki, mam zasadzkę

Pójdziem wszyscy szukać gąski”.

 

Jednak Krasnoludki

Jak wyżej wspomniałam

Opiły się wódki

Zrobiły ją w wała.

 

Poszła po nie Marysia

W bardzo złym humorze

Pić chciała „na Krzysia”

„Trzym mnie Panie Boże!!”

 

Wkurwiła się strasznie

Widząc same zgony

„Pierdolę te baśnie

Ściągam pantalony!”.

 

Tak lekkim obyczajem

Opuszczała majtki

Aż ją wyjebali

W końcu z tejże bajki.

„Pracusie roku – mam Was na oku”.

„Mózg analityka. Szybkość chińczyka. Oko snajpera. Uśmiech Jokera. Postawa żołnierza. Sprawność harcerza. Wycięta macica. Talent Gombrowicza. Wolny w weekendy. Fan reprymendy. Ceniący wolontariat (najlepiej Maria). Zdrowy jak ryba. Bez „ale” i „chyba”. Zawsze przed czasem. Wielbiciel igraszek. Na czarno skłonny. Uległy, bezbronny. Spod znaku jelenia…”

Treść ogłoszenia.