Fraszka o ptaszkach.

Chodzi Drwal po lesie,
Bolą ręce Drwala,
Złą wiadomość niesie,
Nie staje mu pała.

Wali Drwal wciąż gruchę,
Gruszki z drzew aż lecą,
Nasłuchuje uchem ,
Zerżnąłby, co nieco.

Słyszy, idzie dziki
Dziki zwierz – ot dzik,
Idzie sam – nie z nikim,
W sam raz, tak na styk.

Wziął go Drwal w obroty,
Szybko, lecz ostrożnie,
Gdy już było „po tym”
Dzik skończył na rożnie.

Jaki z tego morał?
Jaka z tego puenta?
Wyobraźnia spora.
W głowie abstynenta!

Ze smakiem… wieszakiem.

Wieszak – zmora człowieka, najczęstsza przeszkoda w sklepie. Człowiek potrafi, człowiek podoła, człowiek go wsadzi najlepiej. Człowiek zawiąże węzeł szotowy wieszakiem z żółtego swetra. Człowiek narzędziem wyżej wspomnianym rzuci w dal z kilometra. Człowiek wyszpera z jamy gębowej resztki drożdżówki z makiem, zrobi to jakże znanym już wszystkim ów plastikowym wieszakiem. Człowiek urzeknie drugiego człowieka trzecią mobilną „kończyną” – takim wieszakiem można przyfafać przed każdą oporną dziewczyną. Człowiek wieszakiem wskaże Ci drogę, wyciągnie pieniądze z portfela. Wieszakiem człowiek otwiera browara i czyni to pewnie nie raz. Człowiek często na wieszak zakłada wisior i słoneczne bryle – wisi mu zajście, a na dodatek zwisa mu również w tyle. Człowiek połamie wieszak wiszący, zostawi na pastwę okrakiem, wszak stare przysłowie mówi Nam jasno: człowiek człowiekowi … wieszakiem.

*człowiek – klient.

„Sorki portki”.

Rów, rów… Rów jest zły. Rów ma bardzo ostre kły. Kto zobaczy w spodniach rowa, niechaj szybko głowę schowa. Rów na wierzchu, rów skarbnica – z takim rowem szkoda lica. Rów wypływa – sadła fale – jak tsunami idą dalej. Wszystko, co w zasięgu wzroku demolują boczki z boku: nie ma już guzików sześciu, wnet popłynął także teściu. Po rozporku zero śladu – nie poskacze z góry na dół. Szlufki pękły jak ta błona, kieszeń zaliczyła zgona. Dwie nogawki, szwy poprute… Mankiet to ogarnia z trudem. Trwa żałoba, krój się kroi, metka płacze, taśma stoi – spodnie warte kilka stów…

Sprawca zniszczeń – wielki Rów.