Tattoo Konwent Gdańsk.

Gdański Konwent Tatuaży – ekscytacji milion, wrażeń. Kreatywność, pomysł, sztuka – gdzież normalnie tego szukać?! Arcydzieło, kunszt, rzemiosło – na sam widok szczerzysz dziąsło. Talent, geniusz, uzdolnienie… Jak to ująć w słowa? Nie wiem. Ludzie, dziary – dziary, ludzie – tu na klacie, tam na udzie. Dłoń w malunkach, twarz i szyja… Niby dwa dni – wprawdzie chwila. Twórczo, śmiało, wyszukanie – make up, kolczyk, fryz, ubranie. Kolor, barwa, wzór, jednostka… Ciężko wyobraźni sprostać. Brzmienie, bas, melodia, muza – w mojej głowie dźwięków burza. Spektakl, występ, widowisko – chylę czoła nader nisko. Rozmaicie, wielorako – częściej chcę imprezę taką! Pokochałam klimat, miejsce… Wrócę tam, przybędę jeszcze!

 

„Nie bądź sknera – kup teraz!”

Zjadłabym kalorie,
Najlepiej te płynne,
Bo nerki są dzisiaj
Do późna czynne.

Potrzebują filtracji,
Prysznica, kąpieli,
Nie chcą tak suszyć
Się do niedzieli.

I mimo iż ciasno,
Tłoczno i gęsto.
Przygarną chmiel,
Chmielowe małżeństwo…

Chmielową babkę
Chmielne przedszkole,
Gdyż w znacznych ilościach
Gustować wolę…

Lecz jeśli więcej
Zmieścić się nie da…
Wystawię po prostu
Nerki na sprzedaż.

Ewolucja – prostytucja.

Kiedyś były dinozaury, później czarownice. Niewiasty się zdarzały…

I dziewice.

Teraz same dinozaury, dla czarownic stryczek. Niewiasty wyginęły…

I dziewice.

Jutro zero dinozaurów, wśród czarownic znicze. Niewiasty to legenda…

I dziewice.

W przyszłości dinozaury, niewiasty, czarownice. Wszystko z rąk chirurga…

I dziewice.

Moja sporna „Kalafiornia”.

Mielno?
Mielno rodzajem jest…
WARZYWNIAKA:
Jest groch z kapustą,
Wraz z nimi sałata.
Jest marchwi dostatek,
Multum fasoli,
(co, gdy napęcznieje
się w garze pierdoli).
Jest buraków plantacja
czerwonych, dojrzałych.
Jest pyr zacna skrzynia,
I dużych i małych.
Jest czosnek, cebula:
„No weź to poczuj!”
(łzy na sam widok
Ci płyną do oczu).
I kalafiory…
Najwięcej z nań wrażeń:
Kipią, brandzlują się wiecznie…
Na parze.

 I nie urażając ów tutaj
Osoby czy mienia:
Tylko nad morzem
Taki zieleniak!