Zwierzyna na czynach.

Prosię sprosta być Prosiakiem. Świnia z Świnią za pan bratem. Małpa wiecznie bananowa. Pies za Suką mundur chowa. Jeleń zawsze do-poroże. Lis odciąży, wszak najdrożej. Krowa wymię wyjąć cyka, bo to płachta jest na Byka. Osioł uparł się na Gada – czeka Hieny – darmozjada. Dzik na dziko Lochę tylcem, takim łownym jest odyńcem. Wielbłąd sam SE garba dźwiga, gdyż Leniwiec straszny nigger. Kwoka jaja znosi twórcze – nie Koguta – Orła. Kurcze. Kogut nic nie widział – nie? Ślepy przecie on jak Kret. No, a z Miśka niby kozak – głupi za to jest jak Koza…

Morał, więc się bierze stąd – wszyscy w jednym żeśmy Zoo.

Krystyna – reaktywacja.

Z tytoniu powstała
Jak Feniks
Krystyna.

Żona Starego
I Matka
Syna.

Ziejąca ogniem,
Srająca
Żarem.

To nie jest nałóg.
Tylko
„Mam talent”.

Okno otwarte.
Płuca
Gotowe

Wystawia Krystyna
Przez lufcik
Głowę.

I dymi i kopci,
I parę
Puszcza

Oto Krystyny
Poranna
Uczta.

Fajka za fajką,
Szluga za
Szlugą…

Zaczęła sąsiadka
Już paczkę
Drugą…

Parapet topnieje.
Skończyła się
Paczka

Popadła w rozpacz
Nadworna
Palaczka

Stary nie ruszy
Zada:
„Po prostu

Sama SE Kryśka
Zapieprzaj do
Kiosku!”

Tak chamsko, wulgarnie
I nie do
Pary

Olał Krystynę
Jej własny
Stary.

Ja jednak dodam
Z całego
Płuca:

Z zapałką
Innej by takiej
Szukać!

Paląca istoto!
Substancjo
smolista!

Krystyna, Ty jesteś
Wręcz
Zajebista!