List do „Świętego Husband-a”.

Nie lubię słuchać o piątej nad ranem:
„Po co Ty wstajesz tak wcześnie, kobito?!”
Dla Ciebie się budzę z kurami Kochanie,
Nim wzejdzie słońce omiatam me lico.

Dla Twego dobra chwytam za pędzel,
Ubarwiam usta, pudruję nos…
Chcę zamalować widoczną Jędzę
Mimo iż siwy wystaje już włos.

Nie lubię także, gdy stale krzyczysz
„Ile to można chodzić po sklepie?!”.
Jam żoną łowcy – szukam zdobyczy
I staram się robić to jak najlepiej:

Tu węszę, tam tropię, zarzucam sieć,
Poluję i chwytam wnet w dłoń ofiarę.
Tak bardzo chciałam zwierzynę ów mieć,
To futro z norek szyte na miarę!

Najbardziej nie znoszę, małżonku drogi,
Jak mi przełączasz MOJE seriale,
A kiedy dzieci trza w nocy spłodzić.
Wtenczas dosłownie mam wyjebane!

Później się dziwisz, że my bezdzietni,
Przed znajomymi okropnie Ci wstyd.
Daj mi obejrzeć ten „film” wieloletni,
Wtem o sto procent poprawisz swój byt!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>