Głosowanko – uszanowanko.

Litra wódki dajcie szybko,
Wina dzban i piwa kratę,
Gdy się stanę celebrytką.
Pić nie zechcę, nawet z bratem.
Tabloidy, flesze, fani,
Muszą trzeźwą mieć idolkę.
Jak zachleję – będą ganić,
Nienażartą „matkę Polkę”.

Jednak nim ten dzień nastanie,
I nim spełni się ta wizja,
Proszę wszystkich – na kolanie
Tak jak Wieśkę prosi Zdzisław:

„Wyślij babo sms-a,
Parę groszy na dziewuchę.
Zawsze wszędzie mnie pośpieszasz
Teraz okaż Wieśka skruchę”.

„Dobrze Zdzisiek puszczę głosa,
Niech się cieszy, kurde, Ona.
Tylko nie bądź taki kozak
Kiedy zupa znów za słona.”

.
Ps. Bierzcie przykład z owej pary,
Nie omieszkam Was pośpieszać
I podaję tu namiary,
Aby wysłać sms-a.

SMS o treści J00250 na numer 7122

Personalna włóczęga.

Do pracy chodzę
W wygodnych butach,
Odziana warstwami
Soplami skuta.

Jak Królowa Lodu
(tu bez skojarzeń!)
Codziennie z zimnem
Toczę wojaże.

Wspinam się chyżo
Na krawężniki,
Z kolegą pieszym
Urządzam wyścigi:

Kto pierwszy zakończy
Marsz telemarkiem.
(Zazwyczaj to ja
Wygrywam ów walkę.)

Na moim szlaku
Jest przeszkód wiele:
Od krzywych chodników
Po tuzin butelek.

I gdy pokonam
Te liczne zapory
Zjawiam się w pracy
Dopiero we wtorek.

Więc do roboty
(w)Chodzę z maksymą:
„Najlepiej jest zacząć
Dzień… adrenaliną!”.

Before – after.

Na dobry początek otworzę szampana,
Zagryzę mrożoną truskawką,
A, że wypiję go z samego rana,
Drugi już pójdzie mi gładko.

Następnie wyjmę z małej z lodówki
Schłodzone, niezbędne piwo.
Po resztę skoczę do pobliskiej budki
Być może troszeczkę krzywo.

Później skosztuję dwie lampki wina
Zapewne – ducha wyzionę.
I będę „muszle” nadmorskie wspominać.
Lecz, to tak na dobry… koniec.

Karnawałowo z głową.

Od Trzech Króli snuję plany,
Słucham bliskich, intuicji,
Gdzie wyruszyć mogę w tany,
Mając budżet krztynę niski.

I tak dumam, i tak siedzę.
Pranie mózgu, noc bezsenna.
Przemyślałam kilka niedziel,
Z braku ofert głowa pęka.

Wnet uknułam (wielkie brawa),
Pomysł w sam raz na tę porę.
Spędzę owy, ów karnawał,
Hucznie przed telewizorem.

Bez wyskoków i bez trunków,
Racjonalnie, trzeźwo, zdrowo
Będę szaleć w tym kierunku
Aż po środę popielcową!

Ps. Znając siebie – zmienię zdanie,
Gdyż to jakiś nonsens, bzdura,
I skwituję czcze gadanie
Jednym, krótkim słowem: „Akurat”

Do Starego.

Sylwestrze – stałeś się taki wybuchowy…
Szczególnie, gdy wybiła dwunasta.
Uderzyłeś mnie butelką w głowę.
Cholera jasna!

Między nami nie było fajerwerków,
Zaiskrzyło tylko przez chwilę:
Po spożyciu miliona bąbelków
Jaśniałeś drugim promilem.

Podobno już nic nie pamiętasz..
To chyba są jakieś kpiny!
Zabieraj zwłoki na cmentarz,
Zrywam Nasze zaręczyny!