Gargamelica.

Mimozo, mimozo,
Tyś próżna,
O zgrozo.

Stoisz i stoisz.
W duchu.
Pierdolisz.

„Dzień dobry, dziękuję”
Oj, nie znasz.
Ni chuja.

Marszczysz swą
glacę:
„Gotówką zapłacę”.

„Upusty, upusty!”.
Babsztyl.
Bezduszny.

Tak wciąż przy kasie,
Trwa w tym
Ambarasie.

„Nie będzie zniżki?!
Więc cofam
Walizki”.

Zabiera big rowa.
I odchodzi.
Bez słowa.

Przykro i smutno,
Gdyż powróci…
Jutro.

Nylonowy wszechświat.

Czarne rajstopy,
Rajstopy czarne,
Leżały sobie
W kiblu na marne.

Bo czarne rajstopy,
Rajstopy grube,
Komuś za bardzo
Przykryły dupę.

Więc czarne rajstopy,
Rajstopy z włosiem,
Brutalnie rzucono
W wielkim Kosmosie.

I czarne rajstopy,
Te rajty w sobotę(!)
Stały obiektem się
Kpin, żartów i plotek.

I weź tu nie współczuj,
Czarnej rajstopie,
Gdy biedna, dziurawa
Skończyła na klopie.