Elementarz.

Istnieje pole w każdym zeszycie,
Co jasno oddziela kratę od kratki,
I nie wychodząc za wskazaną linię ,
Skupia w swym wnętrzu skrajne przypadki:

Bazgroły, szkice i brudnopisy,
Schematy, gnioty, umysłu kalectwo,
Zgrzybiałe teorie, upośledzenia,
Funkcje zerowe, wrodzoną bezczelność…

Lecz jakby to szaro było i nudno,
Drętwo, niestrawnie, mdło, bez ekscesów,
Gdyby w wspomnianym wyżej kajecie
Życiodajnego zbrakło… marginesu.

Rurociąg.

Została zgwałcona rura.
Zgwałciła ją kreatura.
Kobieta rozmiaru XL.
Rura to pochwy był cel.
Rżnęła, dymała – dymała rżnęła.
Rura na pewno cnoty już nie ma.
Takie było jebanie,
Aż pannie spadło ubranie.
Żelastwo między nogami.
Tak to jest właśnie z babami:
Gdy zhańbiła ów rurę srodze,
Zgwałciła jeszcze podłogę.