Pierwsza gwiazdka.

Spadła SE z nieba gwiazda, ot pierwsza,
Błyszcząca najbardziej i najpiękniejsza.
Poszła się przejść w deszczu, nie w śniegu.
„Może zapoznam nowych kolegów”.
Spacerowała długie godziny,
Wdeptując do barów i w pieskie miny.
Tu spiła drinka, tam spiła browara…
I na ów ziemi się w sztorc najebała.
Wróciła na kacu w otchłań wszechświata.
„Nie spadam tak nisko, już nie ma bata,
Pierdolę być pierwsza, nie chcę chałtury
Tu same rozgwiazdy i czarne dziury”.