E-randka.

Pewna dzierlatka – młoda, nie – stara,

Szukała na jawie, ot z bajki księcia,

Lecz każdy książę miał budę, nie pałac,

Chwyciła się panna więc przedsięwzięcia:

Swym aparatem najnowszym, największym

Zrobiła selfie na wyspie Kreta,

Tak wyczesany krajobraz i piękny,

Umożliwiła jej fototapeta.

Pozostał jeszcze chwytliwy pseudonim,

Co to brakował tylko do szczęścia,

A, że jej profil do prawdy ma sto mil,

Nazwała się skromnie – Słodziak Dwadzieścia.

Ponadto, aby zaostrzyć apetyt,

Padła w opisie fantazja kolejna:

Wegetarianka, szczupła bez diety,

Otwarta na miłość i filuterna.

I jak grom z nieba – stos kawalerów,

Sugestie, zamiary i propozycje:

A to na spacer lub w innym celu,

Do tańca z gwiazdami, wyjazdów na misje…

Pisali do panny wciąż chętni mężczyźni,

Nie ważne jaka godzina i pora,

Łysi, wąsaci, otyli i dziwni,

Zgłosić musiała to do administratora.

Dla niej straszny ów ambaras,

Szef portalu wziął na miękko,

Sposób na ten problem znalazł

Włączył status: „CZEKADEŁKO”.

PS. Non stop czekali wszyscy faceci,

Na odpowiedź od dziewczyny,

Ona miała randkę w sieci,

Z bossem tej witryny.