Ekskramalnie.

Leży kaban,

Przy kabanie.

Cuchną wspólnie,

Na polanie.

Jeden smutny,

Okaz rzadki,

Drugi – model,

Twardy, gładki.

Trzeci – nieco

Zakręcony.

Czwarty – migiem

Wydalony.

Piąty – bobek

Zatwardziały.

Szósty – zakał

Nad zakały…

I rozmyśla,

Kadra wielka,

Jaka była

Nosicielka.

Jakie były jej

Jelita,

Że zmieściła

Się ekipa.

Jakie miała

Wiatry, gazy,

Wypróżniła

Tyle razy…

Każdy chciał być,

Jedynakiem,

A tu kuzyn,

Siostra z bratem…

Tak się życie

Potoczyło,

Rozwolnienie

Ich scaliło.

Bowiem razem,

Wszyscy w kupie.

Być musieli

W czarnej dupie.