Absolutnie.

Spotkało się późnym wieczorem,
Kilku starych Absolwentów.
Nie chcieli w tango wyruszać,
Nie chcieli też żadnych eventów.
Usiedli w ten letni dnia schyłek,
Na ławce w pobliżu szkoły,
Ażeby tak powspominać
Jakie z Nich były matoły:

Pozioma – bo taką miał ksywę
Szkarłatny boss z korytarza,
Do teraz dobrze pamięta,
Jak laskom wyrywać się kazał…

Limona – straszny łamaga,
Zaliczał największe wpadki,
I nader gorzko żałuje,
Swojej z Cytryną randki…

Żuraw – wiecznie na diecie,
Z nerkami zdrowymi na medal,
Dbał o wygląd przesadnie,
Więc słuchy chodziły, że …

Grejpfrut – cyniczny ziomeczek,
Choć często kwaśną miał minę,
Słodzić znacząco potrafił,
Od serca niejednej dziewczynie…

Istniał też pewien duet,
Z tych, co wszystko wywęszą,
I tym się właśnie parali…
Kto inny jak… Jabłko z Miętą.

Dyskusji nie było końca,
O głupich szkolnych absurdach,
Tak długo to wspominali…
Aż nagle im się film urwał.

PS. I mimo, iż podniebienie
Odrębne ma prawie każdy,
To jeden smak się nie zmienia.
Smak prawdziwej przyjaźni.