O mały włos.

Na talerzu leży włos,
Obcy kudeł, ani drgnie.
Leży sobie tak na wprost,
Czeka aż delikwent zje.

Talerz, to jest jego posag,
Gdyż na łbie nie miał najlepiej,
Przenoszony – włos do włosa…
Się wychował na przeszczepie.

Teraz mocny, sztywny kłak,
Zrobił wypad na full serwis,
Chociaż, to kultury brak,
Wkradać się do cudzej gęby.

Włos pogrywa i nabiera,
Zdobył już talerzy wiele,
Sytuacji świadkiem nie raz:
„Z dupy jest – a nóż widelec!”

Ludzie włosa obrażają,
Że łonowy – toż to drwiny!
Gdyby mu się bardzo chciało,
Wziąłby kumpla z tej niziny…

Bywa – włosa nie chcą przeżuć,
Ani zjeść… i włos jest w proszku.
Czasem życie na talerzu…
Wisi, kurwa, na włosku.