Ręczna robota.

Jest takie coś,

Co w rękach kobiety,

Znajduję się rzadko

Lub często. Niestety.

Zależy w sumie,

Czy owa baba,

Do pościskania,

Chętna i rada.

Jeżeli gotowa

Jest i na siłach,

Pod nosem staremu,

Będzie tarmosiła.

W pełnym skupieniu,

Aż dojdzie do sedna.

Czeka na efekt

Nie ona jedna.

Gdy kulminacji,

Nadejdzie moment,

Wtedy ta chwila

Się staje przełomem.

Pełna ekstaza,

Lub zawrót głowy.

Takie to skutki

Ma… test ciążowy.

Wyznanie jedynaka.

Od kiedy pamiętam, to nie wiem…

Lecz zawsze wielbiłem tę liczbę jeden,

Zaczęło się w czasach młodości,

Poszedłem do szkoły – na Jedności.

Choć byłem skarbnikiem i znałem zaimki,

Z budy wyniosłem same jedynki.

Studia – wiadomo – szansy znikomej,

Więc pomyślałam: „ Raz jeden coś olej”.

Pracę znalazłem bez wprawy, zawodu,

Wynagrodzenie – jedynka z przodu.

I jakoś trwałem tak do pierwszego,

Wiedziałem, że starczy i żyłem tą wiedzą.

Lata mijały, egzystowałam sam, jeden,

Marzyłem, by w końcu poznać kobietę.

Chodziłem po barach, po dyskotekach,

Wszędzie widziałem w parach człowieka.

Jak w tej piosence, co Sidney nawinął,

Chciałem otwierać wino z dziewczyną.

A, że wakacje i wszyscy się pieprzą…

Postanowiłem wziąć pierwszą lepszą.

Zatem znalazłem jedyną, co skora,

Będąc prawiczkiem – upchnąłem pisiora…

To był raz pierwszy i chyba ostatni,

Jako jedyny – mam pięcioraczki.

Lingerie.

Napisała Pani B.,

Że bieliznę damską chce.

Zwiewną nieco, na dni letnie.

Koronkowa? Byłoby świetnie.

Czy frywolna? Wdzianko skąpe!

A najlepiej, gdyby komplet.

Halka krótka? Bardzo proszę!

Takie lubię, co dzień noszę.

Niech mnie Pani źle nie widzi…

A majteczki? Stringi, figi??

Jaki kolor? W sumie zwisa…

Byle z dziurką na penisa!

E-randka.

Pewna dzierlatka – młoda, nie – stara,

Szukała na jawie, ot z bajki księcia,

Lecz każdy książę miał budę, nie pałac,

Chwyciła się panna więc przedsięwzięcia:

Swym aparatem najnowszym, największym

Zrobiła selfie na wyspie Kreta,

Tak wyczesany krajobraz i piękny,

Umożliwiła jej fototapeta.

Pozostał jeszcze chwytliwy pseudonim,

Co to brakował tylko do szczęścia,

A, że jej profil do prawdy ma sto mil,

Nazwała się skromnie – Słodziak Dwadzieścia.

Ponadto, aby zaostrzyć apetyt,

Padła w opisie fantazja kolejna:

Wegetarianka, szczupła bez diety,

Otwarta na miłość i filuterna.

I jak grom z nieba – stos kawalerów,

Sugestie, zamiary i propozycje:

A to na spacer lub w innym celu,

Do tańca z gwiazdami, wyjazdów na misje…

Pisali do panny wciąż chętni mężczyźni,

Nie ważne jaka godzina i pora,

Łysi, wąsaci, otyli i dziwni,

Zgłosić musiała to do administratora.

Dla niej straszny ów ambaras,

Szef portalu wziął na miękko,

Sposób na ten problem znalazł

Włączył status: „CZEKADEŁKO”.

PS. Non stop czekali wszyscy faceci,

Na odpowiedź od dziewczyny,

Ona miała randkę w sieci,

Z bossem tej witryny.

Skwarka.

Kto Ty jesteś?

Jam Lachonek.

Jaki znak Twój?

Silikonek.

Gdzie Ty mieszkasz?

Ja? W solarium.

W jakim kraju?

W Lachonarium.

Czym ten kraj?

Moim upałem.

Czym zdobyty?

Kozaczkiem białym.

Czy go kochasz?

Kocham, o żesz!.

A w co wierzysz?

W lampy nowe.

Czymś dla kraju?

Dziewczę czarne.

Coś mu winna?

Oddać karnet.