Do „Ty”.

Ty – w kurtce dżinsowej,

Ty – w kurtce za ciasnej,

Zakasam rękawy,

Tak jak Ty. Zawsze!

Kołnierz od kurtki,

Tak fajnie Ci stał…

No – nie jednemu,

Tak stawać by chciał.

Mogłam założyć,

Też kurtkę dżinsową,

By razem w gangu

Kurtek być z Tobą.

Jednak mój kołnierz,

Jak Twój nie stoi,

Więc się obawiałam,

Że za to mnie zgnoisz…

Zużyłam krochmalu

Dwa litry i pól,

Kołnierz – ni chuja,

Nie stał jak Twój.

W tej sytuacji,

Jestem bezradna!

A może na kołnierz,

Pomoże viagra…

Twoje Linie Kolejowe

Jest taki pociąg, który SE jeździ,
Lecz wcale się przy tym nie śpieszy:
Tutaj godzinka, a tam półtorej,
Wszystkich to bardzo cieszy.

Wieczne spóźnienie, za co przeprasza,
Pani – nikt nie wie skąd.
Fakt, ona się kaja w kilku językach,
A to nie byle co.

Ów toaleta z petami wkoło,
Piwa butelka w zlewie,
Wszak tu nie fajki i browar udręką,
To stolców paleta problemem.

I tak naprawdę, gdy Pani tam z góry,
Powiada, że czekać Nam dane,
To jednostajnie dodać powinna,
Iż mamy, kurwa, przesrane.

Absolutnie.

Spotkało się późnym wieczorem,
Kilku starych Absolwentów.
Nie chcieli w tango wyruszać,
Nie chcieli też żadnych eventów.
Usiedli w ten letni dnia schyłek,
Na ławce w pobliżu szkoły,
Ażeby tak powspominać
Jakie z Nich były matoły:

Pozioma – bo taką miał ksywę
Szkarłatny boss z korytarza,
Do teraz dobrze pamięta,
Jak laskom wyrywać się kazał…

Limona – straszny łamaga,
Zaliczał największe wpadki,
I nader gorzko żałuje,
Swojej z Cytryną randki…

Żuraw – wiecznie na diecie,
Z nerkami zdrowymi na medal,
Dbał o wygląd przesadnie,
Więc słuchy chodziły, że …

Grejpfrut – cyniczny ziomeczek,
Choć często kwaśną miał minę,
Słodzić znacząco potrafił,
Od serca niejednej dziewczynie…

Istniał też pewien duet,
Z tych, co wszystko wywęszą,
I tym się właśnie parali…
Kto inny jak… Jabłko z Miętą.

Dyskusji nie było końca,
O głupich szkolnych absurdach,
Tak długo to wspominali…
Aż nagle im się film urwał.

PS. I mimo, iż podniebienie
Odrębne ma prawie każdy,
To jeden smak się nie zmienia.
Smak prawdziwej przyjaźni.

Para-solo.

Kolejny raz Cię porzuciłam,

Oczywiście –  nieświadomie.

To się stało już tradycją,

Między Nami koniec.

Wiem, że ciągle się tłumaczę

Z bezustannych rozstań,

Może kiedyś zrób coś dla mnie,

W mojej dłoni zostań.

Albo zrozum, że zwyczajnie

Nie możemy się dogadać,

Wiecznie z wiatrem – nigdy pod,

Pękasz, łamiesz się, rozpadasz.

Ja mam dosyć i Ty również,

Poradzimy sobie z rozłąką,

Jutro sama w deszczu pójdę

Żegnaj moja… parasolko.

Ręczna robota.

Jest takie coś,

Co w rękach kobiety,

Znajduję się rzadko

Lub często. Niestety.

Zależy w sumie,

Czy owa baba,

Do pościskania,

Chętna i rada.

Jeżeli gotowa

Jest i na siłach,

Pod nosem staremu,

Będzie tarmosiła.

W pełnym skupieniu,

Aż dojdzie do sedna.

Czeka na efekt

Nie ona jedna.

Gdy kulminacji,

Nadejdzie moment,

Wtedy ta chwila

Się staje przełomem.

Pełna ekstaza,

Lub zawrót głowy.

Takie to skutki

Ma… test ciążowy.