Absolutnie.

Spotkało się późnym wieczorem,
Kilku starych Absolwentów.
Nie chcieli w tango wyruszać,
Nie chcieli też żadnych eventów.
Usiedli w ten letni dnia schyłek,
Na ławce w pobliżu szkoły,
Ażeby tak powspominać
Jakie z Nich były matoły:

Pozioma – bo taką miał ksywę
Szkarłatny boss z korytarza,
Do teraz dobrze pamięta,
Jak laskom wyrywać się kazał…

Limona – straszny łamaga,
Zaliczał największe wpadki,
I nader gorzko żałuje,
Swojej z Cytryną randki…

Żuraw – wiecznie na diecie,
Z nerkami zdrowymi na medal,
Dbał o wygląd przesadnie,
Więc słuchy chodziły, że …

Grejpfrut – cyniczny ziomeczek,
Choć często kwaśną miał minę,
Słodzić znacząco potrafił,
Od serca niejednej dziewczynie…

Istniał też pewien duet,
Z tych, co wszystko wywęszą,
I tym się właśnie parali…
Kto inny jak… Jabłko z Miętą.

Dyskusji nie było końca,
O głupich szkolnych absurdach,
Tak długo to wspominali…
Aż nagle im się film urwał.

PS. I mimo, iż podniebienie
Odrębne ma prawie każdy,
To jeden smak się nie zmienia.
Smak prawdziwej przyjaźni.

Para-solo.

Kolejny raz Cię porzuciłam,

Oczywiście –  nieświadomie.

To się stało już tradycją,

Między Nami koniec.

Wiem, że ciągle się tłumaczę

Z bezustannych rozstań,

Może kiedyś zrób coś dla mnie,

W mojej dłoni zostań.

Albo zrozum, że zwyczajnie

Nie możemy się dogadać,

Wiecznie z wiatrem – nigdy pod,

Pękasz, łamiesz się, rozpadasz.

Ja mam dosyć i Ty również,

Poradzimy sobie z rozłąką,

Jutro sama w deszczu pójdę

Żegnaj moja… parasolko.

Dzida.

Dzida – kryptonim kobiety,

Co rzuca oszczepem w chłopa.

A później struga wariata,

Albo rzeźbi Pinokia.

Dzida miotała kiedyś

Dzidami po tanim winie,

I trafem się dziwnym nadziała

Na gościa, co Feniks ma imię.

Dzida też zna inne Dzidy,

I Dzidy poznaje wciąż nowe.

Niektóre są jak grot kamienny,

Inne aż nader bojowe.

Dzidy lubią lasery,

Laser, to symbol pieniądza.

Takie dzidy z lasera,

Ciosa Kapitan Bomba.

Dzida znana, że tępa.

Lecz jest to rosyjski szpieg.

Nawet nie znasz godziny,

Gdy Dzida Ci z dzidy…jeb.

Ekskramalnie.

Leży kaban,

Przy kabanie.

Cuchną wspólnie,

Na polanie.

Jeden smutny,

Okaz rzadki,

Drugi – model,

Twardy, gładki.

Trzeci – nieco

Zakręcony.

Czwarty – migiem

Wydalony.

Piąty – bobek

Zatwardziały.

Szósty – zakał

Nad zakały…

I rozmyśla,

Kadra wielka,

Jaka była

Nosicielka.

Jakie były jej

Jelita,

Że zmieściła

Się ekipa.

Jakie miała

Wiatry, gazy,

Wypróżniła

Tyle razy…

Każdy chciał być,

Jedynakiem,

A tu kuzyn,

Siostra z bratem…

Tak się życie

Potoczyło,

Rozwolnienie

Ich scaliło.

Bowiem razem,

Wszyscy w kupie.

Być musieli

W czarnej dupie.